03.05.2013

Rower i w drogę, Polska - Niemcy - Polska

Jeszcze dwa lata temu ta trasa (dość okrojona) którą pokonaliśmy wczoraj była zwieńczeniem sezonu. W tym roku jest jego początkiem. Pokonaliśmy 71km w niespełna 4h, wypijając przy tym litry wody. Trasa była bardzo przyjemna i nieco górzysta. Sama jazda po ulicy (u nas) nie była jednak tak przyjemna jak u naszych sąsiadów, biorąc pod uwagę jakość nawierzchni jak i kulturę jazdy kierowców czterech kółek.
Póki co ilość km pokonanych jednorazowo nie powala, ale powolutku uczymy się wytrzymałości :)
Ile wam udało się najwięcej wykręcić km za jednym podejściem?

28 komentarzy:

  1. Wow,niedosc ze imponujacy wynik to jeszcze trasa taka ciekawa ze zapewne te km nawet nie byly odczuwalne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow zaszalałaś. Trzymaj tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow...nieźle!:) ja chyba najwiecej zrobiłam 40!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. masz literówkę w tytule ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. hihihi :D mój rekord to 160 km ale na stacjonarnym, więc się nie liczy :D to jednak nie to samo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny wynik :) Zobaczymy kiedy mi uda się przebić przez magiczne 100km :)

      Usuń
  6. Najwięcej kilometrów zrobiłam będąc na początku liceum, ładne lata temu. Trasa była okropnie męcząca, spałam po niej kilkanaście godzin, dystans 180km, cudem dojechałam do domu. Tęsknię za dawną kondycją, może uda mi się kiedyś do niej wrócić. Póki co walczę z nawrotem astmy. A Tobie gratuluję takiego dystansu na początek sezonu, brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za imponujący wynik :) Co to za trasa była? Życzę zdrówka blondyneczko :)

      Usuń
  7. 71 km to na prawdę bardzo dużo! Mój max to kolo 80km, ale było to podczas pielgrzymki rowerowej i zajęło nam to prawie cały dzień...

    OdpowiedzUsuń
  8. mój rekord to coś około 60 km jednorazowo ;) Piękna sprawa na majówkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. no super! gratuluję, ja najwięcej to ok.60 -65 na dzien ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. gratuluję :) rower ponad wszystko!
    sama nie pokonałam więcej niż 30km, dozuję sobie takie przyjemności - ze względu na kolano, które niestety wymaga stopowania takich wrażeń.

    http://pretty-perfection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję :)
    Ja zrobiłam jednorazowo najwięcej ok. 40 km :)

    zdrowiezwyboru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, chciałabym mieć w okolicy takie trasy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie powala? Nie żartuj! Ja rower planuję od wakacji (kupić :P )

    OdpowiedzUsuń
  15. 180km ale teraz niewiem czy bym przejechala 30km za jednym razem, niestety kondycja poszla w dol :(

    OdpowiedzUsuń
  16. ja rower traktuję raczej rekreacyjnie, więcej "mam na liczniku" kilometrów przebiegniętych niż przejechanych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też jest rekreacyjnie :)

      Usuń
  17. U mnie było 80km, ale ze spooorym odpoczynkiem zanim wyruszyłam z mamą w drogę powrotną :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja w week majowy (w ciagu dwóch dni) zrobiłam ponad 90km, średnio jedno dnia robiliśmy ok 46km. Ale tereny gorzyste i 70km- podziwiam!!!! Jedyne tereny gorzyste po których jeździłam to była Jedlina Zdroj, tam był hardcore :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem prawdziwą fanką roweru. Kiedyś chciałam nawet jeździć wyczynowo. Trasa musiała być bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Podziwiam i gratuluję :) Kocham podróże, choć rowerem jej jeszcze nie odbyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szaleństwo! Mnóstwo kilometrów,podziwiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. szalona! jeździłam dosyć dawno niestety.. nie pamiętam odległości, ale na pewno były one śmiesznie krótkie. ;D

    OdpowiedzUsuń

To nie jest miejsce na reklamę- spam będzie usuwany :)