15.03.2013

Co może cię spotkać w salonie fryzjerskim... ?

Idziesz do salonu, zakładu czy może atelier fryzjerskiego?
Nie ważne jaka jest jego nazwa, ważne żebyś potrafiła odróżnić dobre miejsce od złego. W dobie gdzie mamy takich miejsc na pęczki zabieganie i przyciąganie klienta jest na porządku dziennym . Niemniej jednak znajdują się i takie miejsca gdzie klient nie jest na pierwszym miejscu a włos potrafi zjeżyć się na głowie .
Drogie kosmetyki na półce
Wchodzimy do salonu, robimy rozeznanie i widzimy wystawione kosmetyki znanych profesjonalnych marek. Jesteśmy przekonane, że odżywka, pianka czy lakier będzie właśnie od tego producenta.
Niestety zdarza się, że lotiony, szampony, czy odżywki (to co da się przelać) są najtańszymi na rynku i najzwyczajniej w świecie są  przelewane do opakowań droższych producentów.
Tak więc nie zawsze to co widzimy wystawione na półce u fryzjera jest tak naprawdę tym na czym pracuje.

Ręczniki materiałowe vs ręczniki papierowe
Kolejną sprawą są ręczniki. Widzimy zawieszone ręczniki papierowe, siadamy na fotelu do umycia naszych włosów a po wszystkim ląduje na naszych włosach ręcznik materiałowy. O co chodzi? O to, że dostatecznie nie uważałyśmy a ręczniki papierowe w niektórych miejscach są używane tylko i wyłącznie przy osuszaniu włosów po farbowaniu. Są salony w których nadal używa się ręczników wielokrotnego użytku - radzę od razu uciekać gdzie pieprz rośnie. Ręczniki te dosłownie są wielokrotnego użytku nim będą wyprane. W przypadku, który widziałam nie były prane dopóki nie trafiły na klientkę z "trwałą" bądź nie śmierdziały. Właściciel widocznie wychodził z założenia, że skoro ręcznika używa się do osuszenia czystych już włosów z wody to są nadal czyste i nie ma potrzeby prania ich po każdym użyciu.
I nie myślcie, że to był byle jaki osiedlowy salon.

Jak już weszłaś..
Wszystkie stanowiska pracy zajęte ? To może napijesz się kawy, herbaty i poczekasz? To byłoby najprostsze wyjście. Jednak niekiedy możemy spotkać się z sytuacją gdzie mamy myte włosy i później czekamy z ręcznikiem na włosach popijając wspomnianą już kawę i czekając na swoją kolej. Wiadomo, że czekając z suchymi włosami zawsze możemy się rozmyślić, znudzić i iść do konkurencji, a tak z mokrą głową raczej nigdzie nie pójdziesz.

Dezynfekcja
Przy wizytach w różnych salonach byłam święcie przekonana o ich czystości. Niestety narzędzia nie były dezynfekowane po każdym kliencie - ze względu na brak czasu, nawał pracy. Dla przykładu tzw. karkówka (służąca do omiatania ściętych włosów z karku)  która jednego pana mizia po karku a dziesiątego po buzi.

Opisane powyżej sytuacje zaobserwowałam w jednym z salonów. Nie trzeba być Sherlockiem Holmsem by je dostrzec. Nikt się z niczym nie kryje.
Co sądzicie na ten temat? Może byłyście świadkami podobnych sytuacji?

52 komentarze:

  1. Jak dobrze, że nie chodzę do fryzjerów, a jeśli idę to tylko sobie przypomnieć dlaczego nie chodzę :D
    katastrofa. Szczerze powiem, że nigdy nie zwracałam uwagi na takie rzeczy, może dlatego, że za bardzo wierzę w ludzi?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście mam swoją ukochaną fryzjerkę, która przestrzega wszystkich zasad czystości i bezpieczeństwa - ręczniki są wyłącznie jednorazowe, wszystko jest dezynfekowane po każdym kliencie, pędzle myte, itd. Fakt, nie należy do najtańszych, ale przynajmniej nigdy nie mam wątpliwości w salonie.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie w mieście niestety takie salony katastrofa to bardzo częsty widok...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego do fryzjera chodzę przeważnie raz na rok lub rzadziej. Niestety w moich okolicach wszystko wygląda tak jak napisałaś. A spróbuj zwrócić im uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze znam tą sytuacje z przelewaniem tanich kosmetyków do opakowań droższych marek, w salonie gdzie odbywałam praktyke własnie tak robili i na dodatek oferowali klientą "kuracje odzywcza" za która grubo się liczyli a tak serio to był jakiś tani bubel.

    OdpowiedzUsuń
  6. uuu ja już daaaawno nie byłam u fryzjera....już nie pamiętam kiedy isę tam obcinałam, zawsze skracam sobie końcówki sama, bo do fryzjerów nie mam zaufania

    OdpowiedzUsuń
  7. ojej, nie sądziłam, że klineta oszukuje się aż tak bardzo, mogłabyś polecić jakiś dobry salon, wśród np. loreal, jean louis david?

    OdpowiedzUsuń
  8. Z 3 lata temu byłam w osiedlowym 'salonie' fryzjerskim w którym Pani umyła mi głowę po czym ściągnęła ręcznik od klienta na stanowisku i zaczęła mi wycierać nim włosy : O Może gdyby to był jakiś zadbany przystojniak, to bym przymknęła oko ;) ale to był stary człowiek, który ewidentnie nie przestrzegał podstawowej higieny.. Siostra urwała kilka ręczniczków i wytarła mi włosy, po czym wyszłyśmy. Gdybym była sama, nie wiem czy bym się na to zdobyła.. Jak można się domyśleć od tamtej pory mam duże problemy z chodzeniem do fryzjera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo, poważnie ? Nie do pomyślenia.

      Usuń
  9. e tam chyba trochę przesadzasz :> ja chodzę do zaprzyjaźnionej fryzjerki i wiem że wszystko jest dobrze, oni teraz mają takie kontrole, że każdy się boi o swój zakład, a poza tym chyba gdzieś trzeba obcinać włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzam, piszę to co widziałam, co do kontroli to też wiadomo kiedy są :)

      Usuń
  10. Większość sytuacji, które opisałaś niestety również widziałam na własne oczy lub przeżyłam osobiście. Na szczęście moja przyjaciółka zrobiła kurs fryzjerski i teraz tylko to Jej powierzam moje włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. O tej 'karkówce' do omiatania mam takie samo zdanie. Nigdy nie widziałam żeby była dezynfekowana. Na szczęście na mnie jej nie używają..

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlatego właśnie boję się fryzjerów. Poza brakiem higieny jest też brak kompetencji...
    ech, kto mi podetnie końcówki?:/

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem aż chyba lepiej nie wiedzieć ;D A tak serio, to nie raz i nie dwa spotkałam się z różnymi niedopatrzeniami, ale zazwyczaj przymykałam na nie oko, bo już siedziałam na fotelu z mokrymi włosami i ciężko jest wtedy zwrócić fryzjerce uwagę w obawie że nam ciachnie 15 cm włosów w wyrazie zemsty :D Do fryzjera chodzę raz na ruski rok, w międzyczasie włosy podcina mi mama nożyczkami fryzjerskimi ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na szczęście moja mama ma salon fryzjerski i za każdym razem jestem pewna iż jestem w dobrych rękach. Z innymi salonami nie miałam styczności i mam nadzieję, że to nigdy nie nastąpi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się wobec tego, ze już nie chodze do fryzjerów:) Maluję sama w domu, farbą sklepową. Na razie nie ścinam, a jak zechcę podciąć końce, poproszę męża.

    OdpowiedzUsuń
  16. Na szczęście znalazłam w swoim mieście fryzjerkę, która fakt, faktem nie jest zbyt tania, ale przynajmniej mam pewność, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Jeszcze nigdy w zyciu mnie nie zawiodła, nie tylko pod względem cięcia, ale także pod względem higieny i kompetencji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. oglądałam ostatnio program o zawodach, bohaterami odcinka byli właśnie fryzjerzy i otwarcie mówili o tym wszystkim, co wyżej opisałaś, do wszystkiego się przyznali. Na szczęście końcówki podcinam sobie sama :)

    OdpowiedzUsuń
  18. mialam niezła przygode, eh.. nigdy tak już nie wrócilam, ale nie będę sie rozpisywać xd +co to barwników to zależy w sumie, szorty jeansowe i koszula wyszły dobrze i kolor jest intensywny zaś po pofarbowaniu spodni zamiast ciemnego blekitu wyszły po 2 praniach miętowe:D + obserwuje :*

    OdpowiedzUsuń
  19. W moim salonie nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzeba zwracać uwagę na detale i na czystość przede wszystim, do fryzjera chodzę do cioci więc mam 100% pewność, że wszystko jest ok, jednak kosmetyczka to już co innego :)

    OdpowiedzUsuń
  21. właśnie ta dezynfekcja- niestety nie wszyscy jej przestrzegają ;/;/ a szkoda ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Najczęściej spotykam się niestety z kosmetykami, które nie są tymi z opakowania ;) A i higiena zostawia wiele do życzenia... Najbardziej ufam jednak sobie i swojej łazience :D

    OdpowiedzUsuń
  23. aż wstyd się przyznac ale nei zwracałam na to uwagi... teraz będę baczniej obserwować co robi fryzjer! zapraszam do siebie + pbserwuję

    OdpowiedzUsuń
  24. ja dlatego kupilam sobie nozyczki i nie chodze do fryzjera. dzien po wizycie po nastepnym myciu wlosow mialam szopsko i krzywo obciete wlosy. masakra jakas. i higiena w zakladzie pracy to jakas kpina...
    co do trampek polecam, są na czas na buty i za 30 zł:D

    OdpowiedzUsuń
  25. mam same złe doświadczenia z wizytami u fryzjera i unikam ich jak ognia:D

    OdpowiedzUsuń
  26. z jakieś 2 lata nie byłam u fryzjera, jednak mam jeden sprawdzony salon i w razie czego mogę tam iść bez strachu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja fryzjera odwiedzam raz na rok :)
    Pozdrawiam
    dadiprezentuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojjj...ja pracowałam z fryzjerami i książkę bym o tym napisała :P Niedezynfekowane narzędzia, nożyczki stosowane klientka po klientce, grzebienie spadające na ziemię i ponownie używane, przelewane szampony, ręczniki wielorazowego użytku to często niestety norma... Jak hit mogę dodać puste kartoniki po farbach - poza tym, że są to atrapy, często tak naprawdę jest w nich 5-6 farb i fryzjer sam "tworzy" kolor. Wybieramy niby z palety a wychodzi...jak wyjdzie :P

    Dlatego fryzjerka przychodzi do mnie do domu - farbuje moją farbą, tnie moimi nożyczkami (kupiłam profesjonalne fryzjerskie), używam własnych szamponów, odżywek i ręczników.

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie jestem po wizycie, więc świeżo mogę się wypowiedzieć. Salon w galerii, zawsze takich unikałąm, ale Wizaż.pl mnie przekonał ;) Byłam raz, drugi i zapewne trzeci wrócę. Cena co prawda dla mnie z kosmosu, samo strzyżenie to 120zł. Ale!
    Grzebień upadł na moich oczach, został wyjęty nowy. Ręczniki papierowe do osuszania i przy farbowaniu jak i zwykłym strzyżeniu są używane. A maski..niestety Sebastian ma charakterystyczny zapach, więc mam pewność, że oryginał leją mi na włosy. W trakcie stylizacji i suszenia sama wybieram produkty, mogę dotknąć, powąchać, dowiedzieć się o nich wszystko. Fakt, że siedzę tam na strzyżeniu 1,5h a z farbowaniem 3h robi swoje. Na wszystko jest czas, a ja mam wszystko na oku :)

    Mimo to, to jedyny salon, który jak dotąd nie złapał u mnie czerwonej kartki.
    A przecież we Wrocławiu, jest ich tyyysiące!

    OdpowiedzUsuń
  30. ja fryzjerów niestety obawiam się jak ognia;)
    w swoim życiu spotkałam jednego który nie zobiłby mi jakiejś mega niekorzystnej rewolucji na głowie!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. O zgrozo...
    dobrze, ze ja już mam swój zaufany salon i ryzjerkę...

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja również unikam fryzjera,mam złe doświadczenia,a szkoda.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie;
    http://imluckylady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. ja właśnie szukam cały czas jakiegoś dobrego fryzjera, ale jakoś nie mogę znaleźć żadnego do którego nie miałabym wątpliwości :(

    OdpowiedzUsuń
  34. bardzo przydatne punkty :)

    trudno znaleźć dobrego fryzjera - ja miałam jednego, ale wyjechał na jakieś głupie warsztaty i już nie jest taki jak kiedyś - ZEPSULI MI FRYZJERA :/

    OdpowiedzUsuń
  35. Rzadko chodzę do fryzjera i nie zwróciłam na tego typu praktyki uwagi. Jak się przypatrzę, to zapewne dostanę zawału;) Tak czy owak do fryzjera strach chodzić.

    OdpowiedzUsuń
  36. Właśnie przez wymienione przez Ciebie podpunkty zrezygnowałam z wizyt u fryzjera:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Zdaje mi się, że jesteś ze Szczecina ;) jeśli tak, to może chcesz dołączyć do grupy: http://www.facebook.com/groups/blogoSzczecin/ by wspierać kosmetyczno-urodowe szczecińskie blogerki. Przydałoby się w końcu jakieś spotkanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. bardzo ciekawy post:) ja sama staram się unikać fryzjerów z tych właśnie powodów oraz tego, że często po prostu nie słuchają klientów i realizują własną wizję ;p zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zakochałam się w Twoim blogu *.*
    Obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Kocham ją, ona kocha mnie :)Ale nie możemy być razem ... choć nasze usta często spotykają się na jednej drodze, przeszkodą jest jej mąż... Chcesz wiedzieć więcej o naszej prawdziwej miłości ? Zapraszam na magiaserc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. szczerze mówiąc nigdy na to nie zwracałam uwagi w salonach fryzjerskich :O :/ na szczęście już nie chodzę do fryzjera raz na parę miesięcy kuzynka przycina mi tylko końcówki ;>

    OdpowiedzUsuń
  42. Moją koleżankę wpuszczono w kanał - fryzjerka sprzedała jej kosmetyk po "hurtowej" cenie za 40zł, a w internecie chodziły po 20...

    OdpowiedzUsuń
  43. Dokładnie tak, fryzjerzy są straszni. Co prawda są jakieś wyjątki, ale ja takich nie znam. Zawsze trafiam na ręczniki wielokrotnego użytku. W dodatku kiedyś trzy razy wracałam do fryzjerki z awanturą, bo nie zrobiła mi takiej fryzury, jak chciała, jak się tłumaczyła "w obawie o moje dobro"- taaa, jasne. Podcinanie o zbyt dużą długośc to oczywiści norma. I pozostaje jeszcze jedna, po prostu dramatyczna sytuacja, kiedy po farbowaniu fryzjerka KATEGORYCZNIE ODMÓWIŁA powiedzenia mi jaki kolor(odcieniem, numerem czy czym tam) i jakiej firmy farbę nałożyła na moje włosy. Po prostu brak słów.
    I tym sposobem od 3 lat nie byłam u fryzjerki. I żyję. I sama podcinam końce. I jestem szczęśliwsza i nie płaczę po stracie zbyt dużej ilości włosów.

    OdpowiedzUsuń
  44. Genialny blog, już obserwuję!! :))

    OdpowiedzUsuń
  45. na szczęście nie spotkałam się z takimi zwyczajami, ale też jestem wyczulona na kwestie higieny i epidemiologii, więc mówię otwarcie, jak coś mi się nie podoba.
    http://pretty-perfection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  46. Zostałaś nominowana do konkursu The Versatile Blogger Award na moim blogu! Zapraszam! :) stephanie-candy-world.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  47. dlatego nie chodze do fryzjera:)

    OdpowiedzUsuń

To nie jest miejsce na reklamę- spam będzie usuwany :)